niedziela, wrzesień 09, 2007

w zoladku niebieskiego hipopotama

Poezja - uskrzydla, otwiera, uwrazliwia, jest przedmiotem dysput, namietnosci, przezywania oraz analiz, poza tym jest....nudna. Tak, poezja jest nudna, mozecie mnie postawic po srodku kukurydzianego pola, i wypuscic na mnie niebieskiego hipopotama, a ja dalej bede tak twierdzil. Bywaja pewne odstepy od reguly. Przez caly pobyt w liceum nie czytalem poezji, moze za wyjatkiem Edgara A. Poe - ktorym zarazil mnie Przemok [ pamietam kiedy spotkalismy sie pewnej jesieni na lawce, w rece dzierzyl stare, stuletnie chyba tomisko "Opowiesci niesamowitych"], rzecz jasna opowiadania Edgara nie byly wierszami ;), ale dzieki nim odkrylem takze jego inna, bardziej liryczna strone, potem byl Kruk...dzikie noce z nadwrazliwymi plastyczkami, cynamonowe poranki.

Nastepnie zjawil sie Verlaine. Jego "Kalejdoskop" po dzis dzien uwazam za jeden z najgenialniejszych wierszy pod sloncem, twierdzac ze wiekszosc jego pozostalych wierszy to poprostu kicha. Verlaine znal Artura, wiec mimochodem poznalem Rimbaud'a, Sezon w Piekle, Iluminacje - sa nadal tak samo mocne, jak za dawnych mlodzienczych czasow kiedy siedzialem na dachu opuszczonej fabryki z butelka wina, w gronie zupelnie przypadkowych znajomych. Ginsberg, Bukowski. Na tym cala lista sie zamyka. Reszta to kicha. Reszta jest nudna.

Duzo wiecej szans poezja ma u mnie w muzyce, Dylan, Michael Stipe, Cohen, Jacek Kleyff, Grechuta, Raz23. Jestem uposledzony w jednym wzgledzie - suche slowa wydaja sie dla mnie malo efemeryczne, malo plastyczne, musze posiadac nosnik, melodie, melodyke, trzeci wymiar - wyjatek - Schulz, geniusz, poeta slowa niewiazanego.

Od dziecka bylem sluchowco-wzrokowcem, dlatego slowo pisane, w postaci samych liter nadal wydaje mi sie bardzo ubogie, ociosane, tak jestem uposledzony.

Jestem gotowy na polkniecie, bo wiem ze w brzuchu bedzie niebiesko.

0 komentarze: