od zawsze bylem porzadnym meteopsychopata.
teraz dopadla mnie goraczka, wciskanie do zoladka biseptolu i cieple kapiele
w Londynie juz Jesien, cos jakby nagle przestraszylo sie, i zwialo - to lato ucieklo, chociaz przeciez robilo to juz tutaj tyle razy. slonce zachodzi bardziej krwisto i niemrawo, cienie na stacji Barons Court maja glebsze walory. Moje zmysly dryfuja lekko zwieszone, cieszy kumulacja stanow oddalonych i wewnetrzna spokojnosc. Zachowuje czujnosc, zaostrzam oddechy. Obserwuje. Przechodze ponad. Jak zlapie utrwalacz - utrwale. Tyle jeszcze mam do zrobienia, tyle planow niezrealizowanych. Na wszystko przyjdzie czas. Na wszystko przyjdzie...
poniedziałek, sierpień 20, 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz