Ostatnio zastanawialem sie niezbyt dlugo, oraz gleboko, nad stanem naszej rodzimej, muzycznej sceny psychodelicznej. Fakt ten spowodowany byl odkopaniem starej, zapomnianej plyty, wydawanej kilka lat temu z nieistniejacym juz pismem "XL". XL upadl, powstala machina, ktora w dobie malej popularnosci internetu [ co zwiazane byl z jego kiepska dostepnoscia ], serwowala na krazkach dolaczanych do niej dosyc ciekawe rarytasy, zarowno ze sceny podziemnej, jak i tej bardziej wypromowanej w mediach i na okladkach.
To byly piekne czasy, lecialo sie do najblizszego kiosku, aby poczytac kwasne artykuly Pana Redaktora, i dowiedziec sie co w mniej popularnym swiecie muzyki alternatywnej piszczy. Przed Machina, oraz XL'em czytalem punkowe ziny, wydawane wlasnym sumptem w domu, i kserowane w kilkudziesieciu egzemplarzach - pamietam ze do jednego z nich przy jakims wierszu dodane byly prawdziwe zyletki. Ale wrocmy zatem do samego XL'a, najbardziej zapadla mi seledynowo-czarna epka pod znamienitym tytulem "Stuku puku, czyli zaraz przyjdzie zima". Po dzis dzien swojsko mi sie jej slucha - niestety, zawarte na niej utwory w przewazajacej mierze pochodzily od tworcow zachodnich.
Po odgrzebaniu tejze plytki, pomyslalem o naszym, rodzimym podworku, owszem mamy sporo komercyjnych zespolow ktore ocieraja sie o zapach psychodelii - Scianka, pierwsza plyta Negatywu - [ teraz ich nie lubie, za bardzo smierdza wyspiarska nowomoda, te szaliki i aluzje do fish and chips....za duzo tego ], mamy Pogodno - ktore reprezentuje swoj wlasny, niepowtarzalny styl, o ktorym zachodznie kapele moga tylko marzyc, mamy takze [ albo mielismy ] lokalnie swietna grupe - Psychotropic Transcendental, tylko szkoda ze Rafal jak mi wiadomo zrezygnowal z nagrywania drugiej plyty - sluchalem demowki, zapowiadala sie naprawde zajebiscie. Istnieje wiele kapel ktore ocieraja sie o ten glebszy nurt. Ostatnio przesluchalem plytke Kombajnu, i powiem szczerze ze tak do czwartego numeru bardzo mi sie podobala.
Po czwartym kawalku warstwa liryczna przestala mnie tak bawic jak na poczatku, za to muzyki sluchalem do konca. Uwazny sluchacz wyczuje przerozne inspiracje w muzyce Kombajnu, czasem zalecialo The Appleseed Cast, czasem Lennym Valentino, no i pierwszy raz w naszej ojczystej muzie wyczuc bylo klimaty z New Order [ szczegolnie gitara, jak na plycie Waiting for the Sirens Call - brzmienie naprawde takie samo, pewnie chlopaki uzywaja podobnych efektow ]. Ogolnie plytka "8sme pietro" podoba mi sie, i jak juz wczesniej wspomnialem tak do czwartego kawalka na plycie czuc bylo roznice miedzy dadaistycznym transcendentem, a niepoprawnym grafomanstwem, ktory prezentuje rodzima Coma [ tak, wedlug mnie to grafomanstwo, a aktorstwo widzialem o niebo lepsze, i naturalne u VGG ].
Uwielbiam rozmyte pasaze, wedrujace harmonie, i ten oniryczno-cieplo-gorzki klimat. Oby wiekszosc kapel potrafila wlozyc tyle serca w grane frazy, riffy, i stworzyc tak zajebiscie odwerwany od ziemii klimat, jednakze jesli nastepne plyty maja byc takie same [ nawet nadmierny stan oniriady sie kiedys nudzi, chyba ze jak spiewali Konopiansi - lufkeseza], to ja dziekuje. Wielkosc o odrywczosc grupy wedlug mnie polega na oryginalnsci, i wyczuwalnym stylu, pomimo iz nastepne albumy roznia sie od siebie - patrz R.E.M.
czwartek, styczeń 18, 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarze:
;]
Prześlij komentarz