wtorek, sierpień 08, 2006

6ipolmiesiaca

Po szesciu miesiacach w dziwnym miejscu znow jestem wolny.
Pora podsumowac miniony miesiac - lipiec 2k6. Byl to dziwny czas, jeden
z najdziwniejszych, najciezszych lipcow mojego zycia, oby jeden z tych
ostatnich, diamenty rozsypane gubia sie na niebosklonie nieskonczonosci, pamietam jak
mielismy ledwo po szesnascie lat, amigowi marzyciele, zanurzeni w dymensje lepszych swiatow, bez dragow, okrucienstwa, wladzy pieniadza i chlodu uczuc...fak

Dokladnie pamietam to uczucie, gleboka jesien, jakies dyskietki FDD 860 kilo pochowane po kieszeniach, zapach kolorow ktorych oczy znane sa tylko wybranym, zachodzace, cieple, jesienne pomaranczowe slonce, szept zagubionych cieni przekwitlych czeresni, i jakis dziwny spokoj w duszy.

Juz czas przestac myslec i slepo kalkulowac, wygra zawsze serce.

Strange days....

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

amigowi marzyciele... heh